Tłumacz

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 6

*Oczami Elizabeth*
Rano wstałam o 7:03. Nie mogłam spać.Za bardzo się bałam o Nialla. Zjadłam z Mattem śniadanie i poszłam do Nialla. Była jakaś 8:50. Weszłam do pokoju Nialla ale jego już tam nie było. Bałam się najgorszego... Co jeśli on ... on ..... nie!!! To nie możliwe!!!
-Przepraszam gdzie ten chłopak co tu leżał?
-Przed chwilą opuścił szpital. Został wypisany.
Dwa kamienie spadły mi z serca .... Tak się bałam...  na szczęście nic się nie stało.
Poszłam do parku. Przeczuwałam że on tam będzie. I był.
-Hej Niall... 
Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
-Hej Elizabeth .... Dzisiaj wyszłem ze szpitala... 
-Tak wiem... Byłam u ciebie.... Posłuchaj Niall ... Chciałabym cię prosić żebyś się do mnie wprowadził ..... Chcę mieć cię na oku .... Będę czuła się o wiele bezpiecznej wiedząc że napewno nic ci nie jest
- Nie wiem Elizabeth ..... Nie chcę być dla ciebie problemem... 
-Niall.... Nie będziesz dla mnie problemem ..
-No ... a co na to twój brat ??
-Matt?? Matt się zgodził .
-No okej a kiedy?
-Teraz!
Wyrwałam.On się zaśmiał i odpowiedział.
-Haha okej to chodźmy.
Zabraliśmy wszystkie rzeczy z domu Nialla  i przenieśliśmy do mnie. Przedstawiłam Mattowi Nialla a ten poszturchnał mnie jak Niall poszedł na górę że niby w moim typie. Pokazałam mu żeby się popukał po głowie na co tylko się zaśmialiśmy. 
-Pamiętaj co ci mówiłem o dzieciach .... 
-Hahaha pamiętam,pamiętam.
Poszłam do pokoju Nialla. Zapukałam i weszłam.
-Hej.. jakbyś czegoś potrzebował będę na dole. 
-Okej....
Uśmiechnęłam się i poszłam do siebie.
Nie mogę z nim się spotykać ...  Uczucia są takie trudne ... Mam wrażenie że coś do niego czuję ale coś nie pozwala mi mu do końca zaufać. Nie wiem... 

Poszłam się przejść po plaży która była pół godziny  od mojego domu. Była sobota więc mogłam sobie tam iść. Szłam przez  plaże aż nagle poczułam że w kogoś weszłam.
Był to blondyn o niebieskich oczach ...
-Hej .. Przepraszam zamyśliłam się ...
-Hej jasne nie ma sprawy ..
Powiedział z uśmiechem.
-Jestem Mike a ty? 
-Elizabeth ... Miło mi ci poznać Mike.
-Mi ciebie też Elizabeth. Chciałabyś może gdzieś wyskoczyć jutro wieczorem?
-Jasne z chęcią. Masz mój numer dogadamy się jeszcze ..
-Okej Paa 
-Pa Mike

Jejuu!!! On był mega ładny ...  Nie chciałam mu odmawiać .. Był ładny , miły i słodki. Zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. To nie było tak że ja chciałam zrobić Niallowi na złość albo że mi się nie podoba. Z Mike'iem chciałam wyjść tak po koleżeńsku.



Następnego dnia byłam mega szczęśliwa przez spotkanie z Mike'iem.
Miał przyjsc po mnie o 15:00
zaczęłam się przygotowywac o 13:00. Powiedziałam Mattowi że wychodzę. Niall byl na mieście gdzieś. Ktoś zadzwonił do drzwi..
-Hej Eli..... Wow ślicznie wyglądasz
-Hej Mike ty też niczego sobie.
-idziemy?
-tak.. A dokąd?
- aaa.. Niespodzianka
-okej
Poszliśmy do wesołego miasteczka. Spędziliśmy cały dzień na gadaniu o sobie. Było naprawdę super. Byliśmy na samochodzikach. Mike cały czas we mnie wyjeżdżał. Ja oddawalam.
Koło 20:00 odprowadzil mnie do domu. Pocalowal w policzek na pożegnanie i poszedł.
-Pa Elizabeth. Czekam na powtórkę.
Krzyczał gdy odchodził.
-Pa Mike! Dzięki za super wieczór.

Weszłam do domu ale nikogo nie było słychać. Weszłam do pokoju Matta i zobaczyłam że grają z Niallem na konsoli.
-Jestem.

Nic nie odpowiedzieli.
-Okej nie przeszkadzam wam. Dobranoc.
-Paa..
powiedzieli razem.

Poszłam do siebie po tym jak się wykapalam. Myślałam o Mike i o Niallu. Oboje bardzo mi się podobają.
muszę wsZystko przemyśleć.

---------------------------------------------------
Koty jest 6 rozdział
sorki że krótki..
Nie ma weny xD

35 komentarzy = następny rozdział

czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 5

*Oczami Elizabeth*
Poszłam z parku mocno wkurzona. Jak mógł zabrać kartkę z mojego zeszytu?! Zeszyt to moja świętość i nawet Laura go nie widziała. Strasznie mnie zranił. Czytał moje prywatne rzeczy . Pomyliłam się co do niego! Nie żałuje że mu tak wygarnęłam. Dobrze że nie powiedziałam mu prawdy o sobie. Potem bym tego żałowała. Zajrzałam do zeszytu i zobaczyłam wyrwaną kartkę. To musiała być ta którą znalazł Niall. Czyli on ją naprawdę znalazł ..... Kurwa czemu mu nie uwierzyłam?!
Następnego dnia gdy rano siedziałam w pokoju na dole ,nagle ktoś zaczął wydzwaniać do drzwi jak jakiś porypany.  To była Laura.
-Hej co ci się dzieje ktoś cie goni?!
-El, Niall jest w szpitalu!!! Chciał się zabić! -Powiedziała sapiąc. Napewno biegła całą drogę. 
-Matt wychodzę! - Krzyknęłam,zabrałam torebkę i pobiegłam w kierunku adresu który podała mi Laura. Jezu !! On chciał się zabić! Nie wierzę! Proszę niech to będzie zły sen!
Wbiegłam do szpitala jak poparzona i podbiegłam do lekarza i pielęgniarek. 
-Pani Elizabeth?
-Y... Tak.. Skąd pan zna moje imię? 
-Niech pani pójdzie ze mną...
Poszłam za doktorem ze łzami w oczach...
-Niech pani to zobaczy.
Weszliśmy do sali w której leżał Niall. Wtedy coś mnie tknęło. Zrozumiałam jak bardzo go kocham. Nie mogę bez niego dalej żyć. Jeśli coś mu się stanie nigdy sobie tego nie wybaczę. Lekarz podwinął lekko rękaw na lewej ręce Nialla. Zobaczyłam coś .... zamurowało mnie. Na jego ręce były ślady po żyletce i to był napis ELIZABETH. Kurwa on chciał się zabić przeze mnie!!!!!! 
-Proszę pana mogę z nim zostać? 
-Tak ale odkąd tu przyjechał jest w śpiączce. Nie reaguje na nic. Jeśli to potrwa jeszcze kilka dni to może być koniec...
Powiedział i wyszedł. Patrzyłam na Nialla a on się nie ruszał. Leżał taki niewinny. Wzięłam stołek i usiadłam przy nim. Zaczęłam płakać. 
-Niall... Proszę cię ... Wiem że gdzieś tam w środku mnie słyszysz... Niall.. Nie zostawiaj mnie samej.... 
Ujęłam jego rękę i zaczęłam płakać.... 



*Oczami Nialla*
Leżałem nie przytomny. Ale w głębi słyszałem co mówi do mnie Elizabeth. Przyszła do mnie! Powiedziała że jej na mnie zależy... Tak bardzo chciałem się obudzi ale nie mogłem.
Czy to będzie już mój koniec?
----------4 dni później----------
Obudziłem się i zobaczyłem El śpiącą trzymającą mnie za rękę. 
-Elizabeth?
Powiedziałem szeptem ..
-Niall..
Powiedziała płacząc. Przytuliłem ją mocno.
-Niall tak się o ciebie bałam! - Mówiła płacząc
-Ejj nic mi nie jest ... Dlaczego tu jesteś?
-Bo ... zależy mi na tobie Niall...
Powiedziała trzymając mnie cały czas za rękę.
- Mi na tobie też zależy Elizabeth...-Ująłem jej ręce i kontynuowałem
-Posłuchaj Elizabeth .....  Powiem ci teraz coś co musi zostać między nami ... Bo to już drugi raz odkąd chciałem popełnić zamobójstwo. Byłem chamski ale to dlatego że ... że ... że jestem sierotą. Wyrzucono mnie z domu i teraz mieszkam sam. Nie miałem nikogo. A teraz mam ciebie. Elizabeth zmieniłaś moje życie. 
- Niall ... Nie wiem co powiedzieć .. ja też jestem sierotą .... w wieku 14 lat rodzice wyrzucili mnie z domu i przez pół roku musiałam mieszkać na ulicy ... teraz mieszkam z bratem .... Mattem ...   Niall posłuchaj ..... Już wiem że to co mówiłeś o kartce było prawdą ... I to co w niej napisałam też było prawdą.. a płakałam dlatego że nie mogłam ci powiedzieć prawdy o mnie bo bałam się że mnie wyśmiejesz.......
 -Elizabeth .... Nigdy bym cię nie wyśmiał... Zaufaj mi..
-Jasne że ci zaufam Niall.. Wcześniej nie ufałam i to był błąd... Teraz wiem że mogę ci zaufać .. Przepraszam że tak późno to zrozumiałam....
-Ważne że teraz możemy na siebie liczyć .....
-Przepraszam ale musi już pani iść .. - Powiedział do mnie lekarz
-Dobrze jeszcze chwilka... -Odpowiedziałam mu
-Niall ... Proszę cię .. obiecaj mi coś..
-Co?
-Nigdy więcej mi tego nie rób ..
-Teraz już wiem ....   że to było głupie .... Obiecuję ci ....
-Cieszę się .. Pa Niall ...
 Przytuliła mnie i wyszła...
 Byłem bardzo zmęczony więc położyłem się spać.
*Oczami Elizabeth* 
Wyszłam od Nialla i szybko poszłam do domu... Chciałam porozmawiać z Mattem. 
-Matt.. musimy porozmawiać.. Posłuchaj Niall także jest sierotą byłam u niego w szpitalu chciał się zabić bo straciłby jedyną osobę jaką ma czyli mnie!! Jeju ! Niech on z nami zamieszka... Musimy miec go na oku jakby znowu chciał sobie coś zrobić...
-Dobrze El ale musisz mi obiecać że nie będę wczesnym wujkiem jak tu zamieszka...
-Hahah Okej okej obiecuje 
Zaczęliśmy się śmiać.
Wszystko mu opowiedziałam. On zaczął wzdychać na żarty że niby go to wzruszyło bo to takie romantyczne... Mam dziwnego brata .... Ale kocham go..
Poszłam do pokoju .. I nie mogłam się doczekać co Niall powie na moją propozycje ...
Opcje były dwie albo on zamieszka z nami albo ja z nim ... Muszę przy nim być cały czas .. Nie może być sam ... 
Długo o tym myślałam aż w końcu zasnęłam...




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy piąty rozdział !!! <3 Mam nadzieję ,że wam si spodoba. Muszę od was troszkę wymagać więc ... 
20 komentarzy i kolejny dodaje rozdział :)




Rozdział 4

*Oczami Elizabeth*
Dziś jest piątek. Jupi!! Ostatni dzień do szkoły i weekend!! O tak! Jest mi potrzebna przerwa od szkoły,od Nialla, od nauki.  Postanowiłam,że nie powiem prawdy Niallowi. Tak... może i mam do niego zaufanie ale jednak nadal się boję że mnie wyśmieje. Wczoraj jak mnie przytulił zrozumiałam,że naprawdę czuję do niego coś więcej. Tylko,że jeśli mu powiem jak mi na nim zależy nie będę mogła go dalej okłamywać a on jak dowie się prawdy będzie mnie unikał. Nie mogę do tego dopuścić! Wkrótce i tak dowie się prawdy ale jeszcze nie teraz. Nie jestem na to gotowa.
Zjadłam z Mattem śniadanie i zaczęłam się zbierać na zajęcia. Zajęcia zaczynały się o 10:30. Wyszłam z domu o 10:03. Dzisiaj szłam sama. Niall się do mnie nie dołączył. Trochę mnie to zdziwiło ale też zasmuciło bo chciałam z nim poprzebywać. 
Jak się potem okazało Nialla nie było też w szkole. Zdziwiłam się .... Może coś mu wypadło..  Albo nagle zaczął mnie unikać? Oby nie ...  Nie przeżyłabym tego!
Po szkole razem z Laurą poszłyśmy do kawiarni. Chodziłyśmy tam czasami jak chciałyśmy się sobie pozwierzać. 
-No więc El. Jaka jest tym razem sprawa że tu przychodzimy?
-No boi widzisz Laura... Wczoraj zerwałam z Harrym......
-To przez Nialla?  - Powiedziała wchodząc mi w zdanie.
-Nie... Chyba.. Nie wiem ..... Posłuchaj ... Do Harrego przestałam czuć to co czułam na początku naszego związku. Przez ostatni tydzień mało się widywaliśmy i prawie ze sobą nie rozmawialiśmy. Ta chemia znikła.... Proszę cię Lau .. Zrozum
-Okej El. Mam do ciebie pytanie... Czy czujesz coś do Nialla? Odpowiedz szczerze ...
-Lau .... ale jak ci powiem to będzie nasza tajemnica okej?
-Jasne kochanie!! Wiedziałam !! AAwww.... Ale El boję się o ciebie .. wiesz jaki on jest...
-No  właśnie wiem! Ty nie wiesz.. On wcale nie jest taki jak go oceniają.. Jest miły,wrażliwy i całkiem szczery.
-Wiesz... On nigdy taki nie był.... Zawsze chłopaki mi mówili że jest mega chamski i zadziorny .... Może zmienił się ... dla ciebie?
- No nie wiem ...... Myślisz?
-No tak mi się wydaję. To by pasowało ...
-Tylko że ... jeśli powiem mu o moim sekrecie ....
-Sekrecie?
-Bo widzisz Laura... Chciałam powiedzieć ci to wcześniej ale bałam się że mnie odrzucisz i że cię stracę.. Bo ja jestem sierotą ... wiesz że mieszkam z Mattem.. Przez pół roku mieszkałam na ulicy. Byłam bezdomna...
-Elizabeth !! Jak mogłaś mnie okłamać.. Myślałam że jesteśmy przyjaciółkami...
-Widzisz! Właśnie tego wszystkiego chciałam uniknąć i dlatego ci nie powiedziałam. Znowu ten pieprzony dzień w którym wyrzucili mnie z domu przekreśli wszystko co miałam. 
Usiadłam i zaczęłam płakać.
-El... Przykro mi ... Mogłaś mi powiedzieć.. Pamiętaj że jesteśmy jak siostry .. Zawsze mogę ci pomóc...
Usiadła koło mnie i przytuliła mnie.
-Nie jesteś zła?  - Zapytałam z łzami w oczach.
-No troche jestem ale nie mogę cię teraz zostawić samej.
-Przepraszam.
Powiedziałam i przytuliłam się do Laury.
-Wróćmy do rozmowy. Czyli boisz się tego ,że jak powiesz o tym Niallowi to on cię wyśmieje i odrzuci?
-Tak.
-Głupia jesteś? Jak mu na tobie naprawdę zależy a na to właśnie wygląda to zrozumie tak jak ja.
-A co jak się ode mnie odwróci?
-A czy ja się odwróciłam? Jak cię kocha to zrozumie.
-Czyli ty jesteś za tym żeby mu powiedzieć?
-TAK! I to jak najszybciej! Nie było go w szkole.. Jak chcesz wybierz albo idziesz teraz do niego do domu albo czekasz do pierwszej okazji jak się zobaczycie.
-Okej czekam!
Pożegnałam się z Laurą i poszłam do parku. Tam zawsze mogłam wszystko przemyśleć...

*Oczami Nialla*
Nie poszłem do tej pieprzonej budy! Chciałem sobie wszystko przemyśleć. Co powiem Elizabeth? Muszę powiedzieć jej prawdę.
Poszłem do parku .. Miałem przeczucie że tam będzie. I nie myliłem się była... Podeszłem i usiadłem na ławce.
-Hej Elizabeth ...
-Oh.. Hej Niall ...
- Posłuchaj El ....... Wczoraj jak poszłaś, pod ławką leżała jakaś kartka. Wziąłem ją,przeczytałem i patrz .... oto ona...

-To kartka z mojego zeszytu! Jak mogłeś mi ją zabrać?!
-Elizabeth ... ja..jej.... nie...
-Jesteś .... jesteś..... ludzie dobrze o tobie mówią!! Nie wierzę że byłam taka ślepa!! Myślałam ,że ty naprawdę mnie lubisz ! Nie wierzę,że aż tak się co do ciebie pomyliłam!!!!
Wybiegła płacząc i krzycząc ....  Ała!! Zabolało mnie to co powiedziała ...  Chyba ją straciłem !! Straciłem ją!! Nie mam po co żyć! Nie mam! Moje życiu nie ma już sensu !!!!
Przyszłem do domu i pobiegłem do łazienki. Wziąłem żyletkę i pobiegłem z powrotem do parku. Jeśli miałem szkończyć swoje życie chciałem to zrobić tam gdzie wszystko straciłem.Gdzie wszystko zpieprzyłem....
Usiadłem na ławce i wyciągnąłem żyletkę... Przejechałem po ręcę raz, drugi,trzeci ..... Dziesiąty , piętnasty , dwudziesty ... Ostatnie co zobaczyłem to moją rękę całą zakrwawioną ...  Moje cięcia Przypominały napis ELIZABETH ... Zamknąłem oczy.. Nic więcej nie pamiętam...





---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No ... Było trudno ale TADAM !!!! Mamy 4 roozdział !! :) Jak wam się podoba?
Czytasz = Komentujesz

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 3

*Oczami Nialla*

Wyszłem do szkoły o 9:00. Zajęcia zaczynały się o 9:30 a ja idę zwykle 20 minut. Ostatnio prawie się spóźniłem więc wolę nie ryzykować. Przez całą noc myślałem co powiem Elizabeth. Przecież jk jej powiem prawdę o samobójstwie powie że jestem jakiś chory psychicznie i się ode mnie odsunie. Muszę jej powiedzieć prawdę ale nie za szybko. Słyszałem,że El ma chłopaka. Dlatego nie mogę powiedzieć jej moich uczuć co do niej. Tak uczuć. Zakochałem się w niej!!! Naprawdę jeszcze nigdy wcześniej się nie zakochałem. Ale odkąd ją poznałem cały czas o niej myślę. 
Zaszłem do szkoły 10 minut przed dzwonkiem. Weszłem do klasy i zobaczyłem siedzącą  Elizabeth w łąwce z Laurą. Uśmiechnąłem się trochę do niej ale ona odwróciła głowę. Zapomniałem że dzień wcześniej powiedziałem jej że jest taka jak wszyscy ....
Muszę ją za to przeprosić.
Po lekcji poszłem do parku gdzie się czasami widywaliśmy. 
Podeszłem bliżej i zobaczyłem że ona płacze.
-Hej , Elizabeth co się stało?
-Zerwałam z Harrym. To się stało!   - Powiedziała oschle
-Ej posłuchaj .. Przepraszam cię za to co ci wczoraj powiedziałem ale to mnie trochę zabolało jak powiedziałaś mi że wierzysz ludziom że jestem chamski i arogancki. Przepraszam cię Elizabeth. Wybaczysz mi?
-Skąd mam wiedzieć że nie udajesz żeby się ze mnie ponabijać?
-Posłuchaj Elizabeth. Zależy mi na tobie. I jesteś pierwszą osobą jaką przepraszam. Proszę cię wybacz mi.
-No okej. Nie chcę się z tobą kłócić. Ja też cię przepraszam za to co o tobie mówiłam. Nie powinnam tak cię oceniać. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Chodź trochę cię pocieszę.
Powiedziałem i dziewczyna przytuliła się do mnie. Tak bardzo nie chciałem jej puścić ale nie miałem wyjścia.
-Jest już trochę lepiej?
Zapytałem z troską.
-Tak. Dziękuję ci za wszystko Niall. Nie jesteś taki o jakim mówią ludzie. 
-Miło mi to słyszeć.
-Żałuję że wcześniej myślałam inaczej. Przepraszam cię ale muszę już iść.
Powiedziała i odeszła.
-Nie ma sprawy. Do zobaczenia Elizabeth. Pamiętaj że jakby coś się działo jestem do dyspozycji. 
-Okej będę pamiętać. Pa Niall.
Patrzyłem jak odchodzi zapłakana. Było mi jej bardzo żal. Mogłem za nią iść ale chyba lepiej będzie jak sobie przemyśli kilka spraw. 
Popatrzyłem na ławkę i zobaczyłem jakąś kartkę zwiniętą w kulkę leżącą pod ławką. Wziąłem ją i rozwinąłem.
,,Nie wiem czy jestem tego pewna ale muszę porozmawiać z Harrym. Nie może tak być ,że  nie widujemy się , nie rozmawiamy. Teraz już jestem tego pewna. To koniec. Nie chcę robić mu nadziei. Mam nadzieję ,że zostaniemy przyjaciółmi. Jest też druga sprawa. Wydaje mi się ,że od jakiegoś czasu Niall,chłopak z mojej klasy nie jest mi obojętny. Wątpię,że on coś do mnie czuje. A nawet jeśli to zmieni zdanie jak dowie się prawdy o mnie.''
To musi być kartka z zeszytu Elizabeth! Pisała to jeszcze przed zerwaniem. Nie rozumiem. Skoro już wcześniej była pewna żeby zerwać z Harrym to dlaczego tak płakała? Coś tu nie gra ...... I o jaką tajemnicę chodzi?  Czyli że ja się jej podobam?! Czyli mogę jej powiedzieć o wszystkim?! A co jeśli po tym mnie znienawidzi?!   
*Oczami Elizabeth*
Poszłam prosto do domu. Nie powiedziałam Niallowi prawdy. Tak naprawdę nie płakałam dlatego ,że zerwałam z Harrym tylko dlatego ,że byłam sama z moim największym problemem. Z tym ,że nikomu a szczególnie Niallowi nie mogłam powiedzieć prawdy. Tego,że jestem sierotą która przez pół roku mieszkała na ulicy jak jakiś bezdomny. Bo wtedy właśnie taka byłam. Potrzebowałam teraz Nialla. Żeby był przy mnie i przytulił mnie tak jak zrobił to w parku. Przy nim czuję się taka bezpieczna. Postanowiłam ,że skoro czuję do niego coś więcej muszę powiedzieć mu prawdę.
Tylko co jeśli wtedy mnie znienawidzi?! Stracę miłość... Nie! Nie mogę mu tego powiedzieć. Nie teraz ... Dużo o tym myślałam aż w końcu zasnełam ...




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto 3 rozdział ;3 Jak wam się podoba?  Trochę krótszy ale następny będzie napewno dłuższy :)
Czytasz = Komentujesz

Rozdział 2

*Oczami Elizabeth*
Wstałam o 8:50. Ubrałam się i zeszłam na dół. Matt zrobił mi śniadanie.
-Hej bracie!
-Siemka siorka. Siadaj mam dla ciebie śniadanie. Masz naleśnika.
Podał mi talerz z jedzeniem.
-A co to za okazja że ty mi robisz śniadanie?
Powiedziałam śmiejąc się.
-Żadna. Ty mi zrobiłaś wczoraj więc ja tobie dzisiaj. Słuchaj .....
-No słucham słucham.
Mówiłam jedząc.
-Przeprosiłaś już tego chłopaka?
-Nialla? Nie. Pogadam z nim dzisiaj na uczelni.
-Okej. Tak pytam. a co u Harrego?
-Wiesz...... Nie jestem pewna moich uczuć do niego. Wydaje mi się że między nami nie ma takiej chemii jaka była dwa miesiące temu. Chyba muszę z nim o tym porozmawiać.
- Ale ci się życie komplikuje młoda. Ja tam jestem singlem i żyje. 
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Muszę iść. Paa 
-Narka
Szłam jak zwykle moim tempem. Myślałam co powiem Niallowi. No co ... podejdę jak z kumplami będzie i powiem .. ,, Sory Niall że wczoraj naskoczyłam na ciebie za to że powiedziałeś że jestem ładna'' No kurwa bez jaj!! Lepiej zrobię to jakoś na osobności.
-Hej Elizabeth. Jeśli masz dalej taki zły humor to mogę odejść i dać ci święty spokój. 
Usłyszałam głos. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam że Niall się do mnie dołączył. 
-Hej Niall. Słuchaj musimy porozmawiać. Przepraszam że tak na ciebie naskoczyłam. Próbowałeś być miły a ja tego nie doceniłam. Przepraszam.
-Heh. Nic się nie stało. Ale nie spodziewałem się takiej twojej reakcji.
-Dużo o tobie myślałam.
O kurwa ale to zabrzmiało. Niall stanął i patrzył uważnie na mnie. Poczułam jak na policzkach pięką mnie rumieńce. 
- To ...z-zzz-zznaczy .. Dużo myślałam o-o-o tej sytuacji w parku...
Próbowałam się tłumaczyć...
Chyba mi uwierzył.. Kurwa ale fart ... 
-Okej spoko ... Muszę jeszcze iśc coś załatwić. 
-Jasne .. Do zobaczenia
-Narazie

W progu szkoły przywitała mnie Laura. Wszystko jej opowiedziałam i poszłyśmy na lekcje. Chwilę po dzwonku do klasy wszedł Niall. Poszczęściło mu się dzisiaj bo nauczyciel był odwrócony i tego nie zauważył. Patrzyliśmy się na siebie przez chwilę aż nagle Laura , która siedziała ze mną w ławce szturchnęła mnie. Wtedy oderwałam wzrok od Nialla. 
-Ała! O co ci chodzi Lau ? 
- Spokojnie El ... Chciałam tylko o coś zapytać..
-Słucham cię kochana ...
- Co jest między tobą i Niallem?
-Co?! Mną i Niallem? A co ma być? Nic nie ma..
Mówiłam cała zarumieniona. Niall chyba to słyszał i zaczął się trochę śmiać. Widziałam to bo znowu się na niego patrzyłam. To dziwne. Przy nim zapominałam o moich wątpliwościach co do Harrego i  o wszystkim innym co było dookoła. O szkole, o Laurze , o Harrym , o wszystkim. Byłam tylko ja i on. 
-El! - Krzyknęła Lau
-Co?!
Krzyknęłam na całą klasę. Wszyscy się na nas popatrzyli. Laura i ja zaczęłyśmy się śmiać podobnie jak i Niall. Pewnie pomyślał sobie że jestem jakaś pierdolnięta....


 *Oczami Nialla*
Ale mam mętlik w głowie. Cały czas myślę o Elizabeth... Kurwa ja chyba na serio się w niej zakochałem. Czyli jednak mam uczucia... WOW!! Nigdy wcześniej do nikogo czegoś takiego nie czułem... 
Jak krzyknęła na całą klasę zrozumiałem,że była zapatrzona we mnie tak jak ja w nią i pewnie Laura chciała ją o coś zapytać a ta była wkurzona że ta jej przerwała. Kurwa ale ta laska jest super. Trochę szalona,miła ( Chociaż po tym zajściu w parku nie jestem tego taki pewien),ładna,potrafi wygarnąć. Tylko napewno ona nie czuje tego samego do mnie co ja do niej. Kurwa .... Muszę się zmienić. Dla niej. Dla Elizabeth. Postanowiłem po lekcjach iść do tej ławki w parku ... Miałem nadzieję,że ona też tam będzie.

*Oczami Elizabeth*
Po lekcjach poszłam w kierunku parku. Usiadłam na ,,mojej'' ławce i otworzyłam zeszyt. Napisałam kilka zdań:
,,Nie wiem czy jestem tego pewna ale muszę porozmawiać z Harrym. Nie może tak być ,że  nie widujemy się , nie rozmawiamy. Teraz już jestem tego pewna. To koniec. Nie chcę robić mu nadziei. Mam nadzieję ,że zostaniemy przyjaciółmi. Jest też druga sprawa. Wydaje mi się ,że od jakiegoś czasu Niall,chłopak z mojej klasy nie jest mi obojętny. Wątpię,że on coś do mnie czuje. A nawet jeśli to zmieni zdanie jak dowie się prawdy o mnie.''
Skończyłam na tym bo usłyszałam czyjeś kroki. Zaraz potem Niall usiadł obok mnie na ławce. 
-Hej Elizabeth. 
-O... Cześć Niall.... Co tu robisz?
-ym... Przechodziłem obok i stwierdziłem że przyjdę sobie na chwilę posiedzieć i zobaczyłem że jesteś noi jestem.
-Aha rozumiem.....
-Co robiłaś zanim przyszłem? Pisałaś coś ...
-Nie.. Znaczy tak.... Wyśmiejesz mnie  jak ci więcej powiem ....
-Elizabeth ...
Spojrzał na mnie a jego twarz przybrała bardzo poważny i smutny wyraz twarzy. Nie dał mi nic powiedzieć bo kontynuował....
-Naprawdę mnie za takiego masz?
-Nie rozumiem...
Odpowiedziałam nic nie rozumiejąc z jego słów
-Masz mnie za chama, egoistę i idiotę?
Powiedział a w jego głosie słyszałam smutek.
-Niall..... Nie znam cię ... ale tak mówią ludzie ..... Sama nie wiem...
-Kurwa !! Ludzie niech mówią co chcą ... ! Elizabeth proszę cię .... nie wierz ludziom tylko samej sobie.. A co twoje serce ci o mnie mówi ?
-No......Nie wiem ..... 
-Tak myślałem ... Jesteś taka jak wszyscy!!! 
Powiedział i odszedł...
O co mu chodziło? Poszłam do domu i długo o tym myślałam.

*Oczami Nialla*
Dlaczego ona tak mnie zraniła?! Czy ona nie wie dlaczego taki jestem?! Nie wie że chciałem popełnić samobójstwo ale to mi się nie udało ?! Nikt jej o tym nie powiedział?! Nie powinienem tak jej potraktować. W sumie do niej jako jedynej mam zaufanie. Mogłem jej powiedzieć. Porozmawiam z nią i o wszystkim jej powiem. Muszę jej to powiedzieć skoro tak bardzo mi na niej zależy.



Rozdział 1

*Oczami Elizabeth*

Wstałam rano o 8:26. Ubrałam się i poszłam na dół. Matt jeszcze spał więc postawoniłam że zrobię mu śniadanie. Na uczelnie miałam iść dopiero na 10:00 więc miałam trochę czasu. Nie chciało mi się tam iść no ale trudno. Ciekawe komu się chce ....
Zjedliśmy śniadanie i zaczęłam się zbierać na uczelnie. Do szkoły moim żółwim tempem szłam około 25 minut. Wyszłam z domu o 9:30 . Tak na wszelki wypadek.
Założyłam słuchawki i szłam wolnym krokiem. Nagle poczułam, że w kogoś weszłam. To był ten chłopak z mojej klasy! Niall Horan .... Nie przepadałam za nim . Był taki chamski dla innych..
-Hej! Może kurwa będziesz patrzeć jak chodzisz ..... - Mówił patrząc cały czas w swoje buty
-Ej!! Sory za to ale może trochę grzeczniej?! 
Dopiero wtedy popatrzył na mnie. 
- Oh .... Elizabeth to ty.... A co ja jestem że mam być dla ciebie miły?! Nie zależy mi na Tobie ani na nikim innym więc po co mam być miły?! Jak był miły ludzie weszliby mi na głowę więc po co kurwa po co ?!
- po to żeby mieć przyjaciół ..   - Powiedziałam, obróciłam się na pięcie i poszłam dalej ........

Przyszłam na równo z dzwonkiem ... Co za fart ...  Przez tego frajera musiałabym zostać po lekcjach! Ugh!! Nie chce się z nim nigdy więcej widzieć .. No ... Po za szkołą bo niestety los musiał dać nas do jednej klasy !!  

Po jakiś 15 minutach lekcji do sali wbiegł Niall. 
-Przepraszam za spóźnienie....
Przez całą lekcję się na mnie patrzył ... O co mu kurwa chodziło ?!
Do domu wracałam dopiero o 19:00. Zanim wróciłam do domu poszłam do parku w którym zawsze lubiłam posiedzieć. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam swój zeszyt w którym zawsze sobie coś opisywałam albo rysowałam. 
-,,Niall patrzył się na mnie całą lekcję. O co mu chodziło'' 
Usłyszałam te słowa za moimi plecami. Zerwałam się i zobaczyłam że to znowu on! Co on mnie śledzi?!
-Co ty tu robisz?! Mama cię nie uczyła że cudzych rzeczy się nie czyta?!
- No już spokojnie... Usiądziemy?
-To moje miejsce! Moja ławka! Ja na niej zawsze siedzę ...
Zaczął się śmiać i powiedział:
- Okej ... Więc czy panno Elizabeth czy mogę usiąść na pani ławce na którą ptaki lubią sobie narobić?
-Hahaha .. Ale śmieszne... Siadaj i się gadaj co chcesz ...
- No więc .... chcę odpowiedzieć ci na twoje pytanie..
-Pytanie?! Jakie pytanie?!
- No to ,, O co mu chodziło?!'' 
-Aaa.. To ...
-No więc chodziło mi o to że ... No ... Jakby to ...... powiedzieć ...... No po prostu ładnie wyglądałaś....
-Dlatego mnie śledziłeś?! I czytasz moje prywatne rzeczy?! Głupek z ciebie!
Powiedziałam oschle i odeszłam... Chociaż zrobiło mi się go trochę żal bo w sumie poszedł za mną żeby mi powiedzieć że jestem ładna ... Kurcze .. Muszę go za to przeprosić. 
Do domu zaszłam na 20:00. Opowiedziałam wszystko Mattowi i on poparł moją opcję że powinnam przeprosić Nialla. Z Mattem mówimy sobie o wszystkim. Opowiedziałam też wszystko Laurze. Znamy się odkąd tylko pamiętam. Była trochę zdziwiona zachowaniem Nialla ale też uznała że powinnam z nim porozmawiać. Wykąpałam się i położyłam się spać.

*Oczami Nialla*
Po tym co powiedziała mi Elizabeth trochę się zamyśliłem i dalej siedziałem na tej ławce w parku. Przyglądałem się jej i myślałem dlaczego ona mnie tak potraktowała. Wiem ,że ludzie źle o mnie mówią ale nigdy nie znałem Elizabeth od tej strony. Chciałem być dla niej miły a ona mnie potraktowała jakbym groził jej nożem. Cóż.. takie życie ... trudno ... Poszłem do domu. Przechodziłem koło domu Elizabeth. Chciałem zapukać i wejść ... Wejść i znowu ją zobaczyć ..  TFU!! JAK MOGĘ TAK MÓWIĆ?! CZY JA SIĘ W NIEJ .... ZAKOCHAŁEM???!!! CZY TO MOŻLIWE ?! NIE MAM POJĘCIA..... Ale jakbym do niej wszedł to znowu zrobiłaby awanturę że ją śledzę.. Do domu przyszłem na 20:45. Poszłem się wykąpać. Cały czas myślałem o Elizabeth.... Ona naprawdę pięknie wyglądała w klasie. Kurwa.... Może nie potrzebnie czytałem ten jej wpis w zeszycie .... Ubrałem się i położyłem się na łóżku ..... Dużo myślałem i Elizabeth i o całym zajściu w parku ..... Zasnąłem po jakichś 20 minutach.
 

Prolog ;3

Nazywam się Elizabeth Parker i mam 17 lat. Do tej pory życie mnie nie rozpieszczało ..
W wieku 14 lat zostałam wyrzucona z domu. Musiałam żyć na własną rękę. Od roku mieszkam razem z moim bratem Mattem. Jest ode mnie starszy o dwa lata starszy. Jest moja jedyną rodziną. Z rodzicami nie utrzymujemy kontaktu. Jestem normalną dziewczyną ...  Chodzę do szkoły , uczę się.. mam chłopaka ... Tak .. Mam chłopaka. Nazywa się Harry Styles. Nie wiem czy nadal go kocham .. Mam wrażenie że to było chwilowe. Nie czuję przy nim tego co czułam dwa miesiące temu. Może powinnam z nim zerwać? Nie wiem .... Muszę to wszystko dobrze przemyśleć żebym potem nie żałowała.




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej No to mamy Prolog :) Jak wam się podoba? Niedługo pierwszy rozdział ...